Gdzie w firmach powstają problemy podczas kontroli
Kiedy mała firma mówi, że „ma wszystko w porządku", zazwyczaj oznacza to tyle, że faktury gdzieś są, umowy z pracownikami zostały podpisane, a ZUS-owe przelewy wychodzą co miesiąc. To nie to samo co porządek w dokumentach.
REKLAMA
Kontrolujący – czy to z ZUS, czy z urzędu skarbowego – nie sprawdza wyłącznie tego, czy podatki zostały zapłacone. Weryfikuje, czy firma jest w stanie to udowodnić: terminowo, kompletnie i w czytelnej formie. Brakujące aneksy do umów, niekompletne akta osobowe, faktury zaksięgowane z opóźnieniem albo listy płac przechowywane w oddzielnym arkuszu – każda z tych rzeczy osobno może być drobiazgiem. Razem tworzą obraz firmy, która nie kontroluje własnych procesów.
Co konkretnie weryfikuje ZUS, a co skarbówka
ZUS podczas kontroli koncentruje się przede wszystkim na prawidłowości zgłoszeń i naliczania składek. Inspektorzy sprawdzają, czy każda osoba wykonująca pracę na rzecz firmy jest właściwie oskładkowana – to dotyczy zarówno etatowców, jak i współpracowników na umowach cywilnoprawnych. Szczególną uwagę poświęcają sytuacjom, w których umowa o dzieło zastępuje umowę zlecenie, albo gdy współpracownik faktycznie wykonuje pracę pracownika, choć formalnie prowadzi własną działalność.
Urząd skarbowy patrzy natomiast na kompletność dokumentacji kosztowej, poprawność rozliczeń VAT i rzetelność ewidencji. Tu kluczowe jest pytanie, czy firma jest w stanie odtworzyć historię każdej transakcji – od faktury zakupowej przez jej zaksięgowanie po powiązany przelew. Gdy faktury przychodziły mailem, część leżała w segregatorze, a reszta krążyła w komunikatorach między pracownikami, odtworzenie tej ścieżki potrafi zająć kilka dni. Kilku dni, których firma w trakcie kontroli po prostu nie ma.
Jak bałagan w dokumentach komplikuje sprawę
W takiej sytuacji kontrola rzadko kończy się jedną uwagą i szybkim zamknięciem sprawy. Kontroler, który na początku wizyty nie może dostać prostej odpowiedzi na proste pytanie – gdzie są akta osobowe zatrudnionych w tym roku pracowników – zaczyna pytać o kolejne rzeczy. Zakres kontroli się rozszerza.
Szczególnie kosztowne potrafi być niekompletne dokumentowanie podstaw wymiaru składek. Jeśli firma wypłacała premie lub diety, a nie ma czytelnej dokumentacji wskazującej, na jakiej podstawie i w jakiej wysokości zostały naliczone, inspektorzy mogą zakwestionować sposób ich oskładkowania. Podobny problem pojawia się wtedy, gdy aneksy do umów o pracę istnieją tylko „w pamięci”, bez podpisanej wersji papierowej lub elektronicznej.
Po stronie rozliczeń podatkowych problemem bywa natomiast niespójność między deklaracjami a faktyczną dokumentacją. Firma, która nie potrafi w ciągu kilku godzin zebrać faktur zakupowych z danego okresu, naraża się na zakwestionowanie odliczonych kosztów – nawet wtedy, gdy same transakcje były prawidłowe. Podczas kontroli urzędy sprawdzają bowiem m.in. listy płac, akta osobowe, dokumenty finansowe czy wyciągi bankowe, aby potwierdzić poprawność rozliczeń składkowych i podatkowych.
Praktyczne kroki, które warto zrobić przed kontrolą
Większość problemów wychodzi dopiero w momencie kontroli. W praktyce wystarczy kilka prostych zasad organizacji dokumentów, żeby uniknąć nerwowego szukania papierów.
- Akta osobowe w jednym miejscu – każdy pracownik powinien mieć kompletną teczkę: umowa, aneksy, orzeczenie lekarskie, szkolenie BHP, zakres obowiązków. Braki w aktach to jeden z najczęstszych zarzutów podczas kontroli ZUS.
- Dokumentacja rozliczeń z ZUS – nie tylko potwierdzenia przelewów, ale też deklaracje rozliczeniowe, zgłoszenia i wyrejestrowania, historia ewentualnych korekt.
- Jeden punkt zbiorczy dla faktur kosztowych – dedykowana skrzynka mailowa, panel biura rachunkowego lub system obiegu dokumentów. Faktura, która „gdzieś jest", nie istnieje z punktu widzenia kontrolującego.
- Spójność między listami płac a przelewami – kwoty na listach muszą zgadzać się z historią rachunku bankowego. Rozbieżności – choćby wynikające z zaokrągleń – wymagają wyjaśnienia.
- Jasny podział ról – kto odpowiada za aktualizację akt, kto za terminowe składanie deklaracji, kto kontaktuje się z ZUS lub urzędem skarbowym w razie pytań.
To właśnie te elementy – akta osobowe, listy płac, ewidencja czasu pracy i deklaracje składkowe – należą do dokumentów, o które inspektorzy pytają w pierwszej kolejności podczas kontroli.
Rola biura rachunkowego w sytuacji kontrolnej
Firmy, które prowadzą księgowość wspólnie z doświadczonym biurem rachunkowym, znacznie spokojniej przechodzą przez wizyty kontrolne. Nie dlatego, że biuro „załatwia sprawy", ale dlatego, że bieżąca współpraca wymusza porządek w dokumentach, zanim ktokolwiek zacznie o nie pytać.
Specjaliści z iKsiegowa.pl – biura rachunkowego online – zwracają uwagę, że firmy, które regularnie uzupełniają dokumentację i mają poukładany obieg faktur i kadrowych papierów, w trakcie kontroli potrzebują zwykle kilkunastu minut na skompletowanie potrzebnych materiałów. Te, które odkładały porządkowanie na później, spędzają na tym kilka dni – i często i tak nie są w stanie odtworzyć wszystkiego w pełni.
Model pracy online, w którym przedsiębiorca na bieżąco wrzuca dokumenty do wspólnego panelu, a zespół księgowy pilnuje kompletności i terminowości, sprawia, że firma jest praktycznie cały czas gotowa na pytania – zarówno ze strony kontrahentów, banku, jak i kontrolujących.
Lepsza gotowość niż reakcja pod presją
Kontrola z ZUS lub skarbówki to nie kara. To weryfikacja tego, co firma robi na co dzień. Przedsiębiorcy, którzy traktują dokumentację kadrową i finansową jako bieżący obowiązek, a nie zadanie na koniec roku, rzadko mają z kontrolą poważniejszy problem. Ci, którzy wychodzą z założenia, że „jakoś to będzie" – dowiadują się, jak wygląda to „jakoś", w najmniej odpowiednim momencie.